NASZYCH UCZUĆ BRONIŁ ANIOŁ

I POD DRZWIAMI CI?GLE STAŁ
PEWNEJ NOCY Z NIM ODESZŁAŚ
ZNÓW JAK PALEC BYŁEM SAM
CO ON MIAŁ W SOBIE ŻE POSZŁAŚ Z NIM
CZEGO NIE MAM BY BYĆ TAKI SAM
MOŻE SKRZYDEŁ A POD NIMI
CAŁY ŚWIAT

LUDZIE NIE WIEDZĄ KOCHAJĄ WŁAŚNIE TAK
BEZMYŚLNIE TAK
LUDZIE NIE WIEDZĄ KOCHAJĄ WŁAŚNIE TAK
WŁAŚNIE TAK

ANIOŁ UPADŁ JUŻ PO ROKU
CHCIAŁAŚ WRÓCIĆ POD MÓJ DACH
ZAPUKAŁAŚ NIE OTWORZĘ
JUŻ CIĘ NIE MA W MOICH SNACH

COŚ JUŻ MAM W SOBIE -ANIELSKI ZNAK
TERAZ WIEM CZEGO MI BRAKOWAŁO
WŁAŚNIE SKRZYDEŁ A POD NIMI
CAŁY ŚWIAT

LUDZIE NIE WIEDZĄ KOCHAJĄ WŁAŚNIE TAK
BEZMYŚLNIE TAK
LUDZIE NIE WIEDZĄ KOCHAJĄ WŁAŚNIE TAK
WŁAŚNIE TAK

LUDZIE TO WIEDZĄ KOCHAJĄ WŁAŚNIE TAK
WŁAŚNIE TAK

LUDZIE NIE WIEDZĄ KOCHAJĄ WŁAŚNIE TAK
BEZMYŚLNIE TAK
LUDZIE NIE WIEDZĄ KOCHAJĄ WŁAŚNIE TAK
WŁAŚNIE TAK




Ktokolwiek widział ją

znaków szczególnych brak
ubrana była w stare dżinay
w przeciwdeszczowy płaszcz

była płaska jak deska
miała szesnaście lat
pokłute obie ręce
na ustach trawy smak

nic światu nie zrobiła
nikogo nie zabiła
kochała zapach łąk
ciepło splecionych rąk

niby taka jak wiele
niby taka ją inne
ale przecież jedyna
ale przecież niewinna

kiedy ją znaleziono
w żółtym podartym prochowcu
wyglądała jak żonkil
zapatrzony w nieboskłon

więc ciebie proszę panie
chodzący po rajskim ogrodzie
oszczędzaj żółte motyle
oszczędzaj kwiaty na głodzie